Bitwa nad Niemnem

opr. Witold, J. Ławrynowicz



Od strony mostu na Niemnie w Druskiennikach dochodziły odgłosy strzałów karabinowych. Kawalerzyści 3 pułku ułanów Dzieci Warszawy pod dowództwem mjr. Cypriana Bystrama w szyku pieszym próbowali sforsować obronę litewskiego 3 batalionu piechoty i zdobyć most na Niemnie. Pomimo przewagi liczebnej sił polskich ustawione na prawym brzegu Niemna litewskie karabiny maszynowe skutecznie powstrzymywały polskie ataki. Kilkugodzinna wymiana ognia nie przyniosła żadnych postępów. Istniała obawa, że strona litewska ściągnie posiłki i skutecznie zablokuje przejście przez rzekę. A tymczasem most na Niemnie miał dla polskiego dowództwa znaczenie operacyjne, gdyż umożliwiał szybkie przerzucenie wojsk polskich wokół prawego skrzydła frontu sowieckiego i zaatakowanie go od tyłu. Pozostawał problem naruszenia terytorium formalnie neutralnej Litwy, ale względy wojskowe i otwarta współpraca litewsko-sowiecka szybko rozwiały skrupuły sztabowców i polityków. Operacja obejścia frontu sowieckiego została zatwierdzona i wprowadzona w życie. Zdobycie drewnianego mostu na Niemnie w Druskiennikach było warunkiem koniecznym do powodzenia manewru oskrzydlającego.

Tymczasem 3 batalion litewskiego 2 pułku piechoty stawiał zacięty opór broniąc przed polską kawalerią dostępu do mostu. W godzinach popołudniowych 23 września 1920 roku na pomoc spieszonym ułanom 3 pułku przyszedł szwadron 211 pułku ułanów dowodzony przez rotmistrza Jerzego Dąmbrowskiego. Szwadron niespodziewanie zerwał się do szarży konnej galopując przez most wprost na strzelające karabiny maszynowe. Na czele szwadronu szarżował rotmistrz Jerzy Dąmbrowski, mając po jednej stronie doktora Aleksandrowicza (lekarza pułkowego) i po drugiej kapelana pułku z krzyżem we wzniesionej dłoni. W decydującym momencie, kiedy konie galopowały już po deskach mostu, jeden litewski karabin maszynowy zaciął się, a celowniczy drugiego poległ trafiony kulą w środek czoła. Litewski ogień skierowany na most wyraźnie osłabł. Wykorzystując zaskoczenie ułani przelecieli przez drewniany most w kilka sekund i szablami wyrzucili piechotę litewską ze stanowisk na prawym brzegu rzeki. Droga na tyły wojsk sowieckich została otwarta. Wkrótce II i IV brygady jazdy oraz 1 dywizja piechoty Legionów i 1 dywizja litewsko-białoruska znalazły się na tyłach frontu sowieckiego. Atak na most w Druskiennikach był częścią manewru obejścia, który zadecydował o zwycięskim zakończeniu bitwy niemeńskiej. Wynik tej bitwy miał zadecydować ostatecznie o losach Polski i przyszłym kształcie jej granic.

Wojna polsko-sowiecka zaczęła się jeszcze w 1919 roku i początkowo była konfliktem na tle granicznym. Dopiero, kiedy władza bolszewicka okrzepłą, a wojska interwencyjne państw Ententy zostały zmuszone do opuszczenia terytorium Rosji, sformułowano ideę “rewolucji z, zewnątrz”, która miała polegać na marszu Armii Czerwonej do Zachodniej Europy. Najkrótsza droga z Moskwy do Berlina i Paryża wiodła przez Warszawę. Na początku lipca 1920 roku wojska sowieckiego Frontu Zachodniego dowodzone przez Komfronta Michaiła Tuchaczewskiego uderzyły nad rzeką Autą na Białorusi na polską 1 armię dowodzoną przez generała Gustawa Zygadłowicza. Wojska polskie zostały pobite i rozpoczęły odwrót, który w początku sierpnia 1920 roku zakończył się pod Warszawą. Przeprowadzony przez Józefa Piłsudskiego manewr znad Wieprza rozbił wojska Frontu Zachodniego i spowodował ich szybki odwrót na wschód.

W końcu lata 1920 roku, pobite pod Warszawą armie sowieckie, zatrzymały się na linii Niemna na odcinku od zbiegu granic litewsko-sowiecko-polskiej do Grodna i dalej przez Wołkowysk do bagien Prypeci. W wyniku polskiego uderzenia znad Wieprza wojska sowieckie poniosły ogromne straty, ale nie zostały ostatecznie pokonane. Dla wszystkich oficerów sztabowych po obu stronach frontu było jasne, że musi dojść do kolejnej bitwy między armią polską i sowiecką zanim zostanie ostatecznie rozstrzygnięte, kto uzyskał przewagę w tej wojnie i na czyich warunkach zostanie zawarty pokój. Oba wojska przygotowywały się, zatem energicznie do decydującego starcia. Tymczasem w oczekiwaniu na wynik batalii zarówno polska jak też sowiecka strona przeciągały prowadzone w Rydze rozmowy pokojowe.

Po zakończonej 26 sierpnia 1920 roku fazie odwrotu wojska sowieckie przystąpiły do szybkiej reorganizacji mając zamiar w najbliższej przyszłości przejść do działań zaczepnych. Dowódca sowieckiego Frontu Zachodniego Komfront Michaił Tuchaczewski, pomimo klęski pod Warszawą, nadal cieszył się zaufaniem głównodowodzącego Armii Czerwonej Siergieja Kamieniewa. Przedłożony przez Tuchaczewskiego plan ponownej ofensywy na zachód został zaakceptowany w Moskwie. W pierwszej fazie planowano operację 4 armiami w kierunku na Białystok, a następnie na Lublin. W celu urzeczywistnienia tych zamiarów rozpoczęto odtwarzanie zniszczonych i uzupełnianie stanów liczebnych pobitych dywizji ściągając oddziały rezerwowe z głębi Rosji jak również wcielając siłą do szeregów okoliczną ludność białoruską i ukraińską. W skład wojsk Frontu Zachodniego wcielono zarówno okolicznych chłopów, którzy nie mieli żadnego przeszkolenia wojskowego jak też wyłapanych na tyłach dezerterów. Ta grupa stanowiła słaby moralnie czynnik i nie przejawiała ducha bojowego. Z drugiej strony na front przybyły uzupełnienia z głębi Rosji złożone z ideowych komunistów i dywizji odwołanych z innych teatrów działań wojennych. Te oddziały odznaczały się zarówno dyscypliną jak również wyrobieniem w rzemiośle wojskowym. W skład wojsk Frontu Zachodniego, przez terytorium Litwy, powróciło również 30.000 Sowieckich żołnierzy internowanych w Prusach Wschodnich po bitwie warszawskiej. Tuchaczewskiemu udało się odtworzyć większość dywizji zniszczonych w bitwie warszawskiej, choć wartość bojowa tych jednostek była bardzo różna. Początek oczekiwanej ofensywy na Białystok wyznaczono na koniec września 1920 roku.

Tymczasem wojska Frontu Zachodniego zajmowały stanowiska obronne wzdłuż Niemna od Grodna przez Wołkowysk do okolic na zachód od Pińska. Patrząc od północy pod Grodnem stała sowiecka 3 armia mająca w swoim w składzie 4 dywizje strzelców: 5, 6, 21 i 56, razem 21.500 żołnierzy w stanach bojowych. W okolicy Wołkowyska stacjonowała 15 armia z 4 dywizjami strzelców 2, 11, 16 i 27 oraz brygadą kawalerii, razem 26.600 żołnierzy w stanach bojowych. Bardziej na południe stała 16 armia mająca w swoim składzie 8, 10, 17 i 48 dywizje strzelców i na zachód od Pińska stacjonowała 4 armia z 55 i 57 dywizjami strzelców oraz szeregiem mniejszych jednostek. Obie armie dysponowały w stanach bojowych 37.600 żołnierzami. Dzięki pospiesznym zabiegom Tuchaczewskiego stan bojowy wojsk Frontu Zachodniego w ciągu 3 tygodni przerwy operacyjnej wzrósł z kilku tysięcy żołnierzy i 50 dział do 85.000 żołnierzy i 284 dział. Sztab sowiecki nie otrzymał od swojego wywiadu informacji o polskich przygotowaniach i spodziewał się zaskoczyć Polaków uderzeniem w kierunku Białegostoku.

Strona polska rozpoczęła przygotowania do kolejnej bitwy jeszcze w czasie trwania pościgu za nieprzyjacielem. Naczelny Wódz Józef Piłsudski wydał pierwsze rozkazy do przegrupowania 2 i 4 armii już 26 sierpnia 1920 roku. Podstawowym problemem wojsk polskich było uporządkowanie przemieszanych w czasie pościgu oddziałów, zorganizowanie zaopatrzenia i uzupełnienie jednostek. Przeznaczone do wykonania natarcia polskie jednostki były zgrupowane w 2 i 4 armii. 2 armia składała się z 5 dywizji piechoty: 1 i 3 legionowej, 21 górskiej, 22 ochotniczej i 1 litewsko-białoruskiej oraz 2 brygad kawalerii II i IV. Stan bojowy 2 armii wynosił 941 oficerów i 32.376 żołnierzy. 4 armia miała w swoim składzie 4 dywizje piechoty: 11, 14, 15 i 16 liczących 380 oficerów i 18.738 żołnierzy. Całość sił polskich w stanach bojowych wynosiła 1321 oficerów i 61.114 żołnierzy i 423 działa. Wojska polskie ustępowały sowieckim pod względem liczebności, ale miały przewagę w artylerii. Dzięki ekonomicznemu rozmieszczeniu sił na kierunku głównego uderzenia: pod Grodnem i w grupie uderzeniowej przeznaczonej do obejścia frontu przeciwnika, uzyskano przewagę liczebną na najważniejszych kierunkach operacji. Ponad to ścisłe przestrzeganie tajemnicy i maskowanie oddziałów w kompleksach leśnych pozwoliło na uzyskanie strategicznego zaskoczenia.

Teren przyszłych walk był zdominowany przez wijącą się rzekę Niemen oraz jej dopływy. Na południu teatr działań wojennych był ograniczony przez bagna Prypeci, a na północy przez terytorium formalnie neutralnej, ale przyjaznej sowietom Litwy. Ziemie były słabo zaludnione i poza kilkoma głównymi miastami Grodnem, Lidą, Nowogródkiem i Baranowiczmi miał niewiele wsi z niedostatecznie rozwiniętą siecią komunikacyjną. Lata wojny dodatkowo wyniszczyły i tak ubogi region do tego stopnia, że możliwości kwaterowania wojska we wsiach były nikłe.

W sztabie polskim dyskutowano dwa warianty przeprowadzenia operacji, którą zaplanowano jako jednostronne oskrzydlenie. Pierwotnie proponowano obejście południowego skrzydła frontu i uderzenie z południa na północ w kierunku Baranowicze – Wilno. Propozycja ta została odrzucona ze względu na bagienny, poprzerzynany licznymi rzekami teren, niedogodny do prowadzenia działań zaczepnych oraz ze względu na niewielką liczbę dróg w tym rejonie. Drugi wariant obejmował obejście północnego skrzydła frontu sowieckiego i uderzenie na Grodno, Lidę i Baranowicze. Wykonanie tego wariantu operacji, ze względu na ukształtowanie granic państwowych pociągało za sobą konieczność naruszenia na niewielkim odcinku terytorium Litwy. Po dogłębnej analizie wszystkich aspektów obu planów Józef Piłsudski zadecydował, że racje wojskowe przemawiają za przyjęciem drugiego wariantu operacji. Ostatecznie plan polski zakładał uderzenie 2 armii (21, 22 i 3 dywizje piechoty) w centrum, zajęcie Grodna, związanie sił przeciwnika i wykonanie przez północną grupę uderzeniową (II i IV brygady jazdy oraz 1 dywizja piechoty Legionów i 1 dywizja litewsko-białoruska) ruchu oskrzydlającego przez terytorium Litwy na tyły wojsk Frontu Zachodniego. Zadanie 4 armii zajmującej stanowiska na południowym odcinku frontu polegało na zajęciu ważnego węzła kolejowego w Wołkowysku.

Bitwę niemeńską rozpoczęło 20 września 1920 roku uderzenie 21 dywizji górskiej gen. Andrzeja Galicy i 22 dywizji ochotniczej płk. Adama Koca ze składu, dowodzonej przez gen. Edwarda Rydza-Śmigłego, 2 armii. Atak polski został skierowany na pozycje 5 i 6 dywizji strzelców osłaniające podejście do Grodna. Równocześnie bardziej na południe rozpoczęło się natarcie 3 dywizji piechoty Legionów na pozycje 11 i 16 dywizji strzelców. Pierwsze ataki polskie zostały uwieńczone sukcesem, przeciwnika odrzucono z pozycji, a nawet rozproszono dwa pułki piechoty sowieckiej. Wkrótce jednak, na rozkaz Tuchaczewskiego, pod Grodno zaczęto ściągać odwody sowieckiej 3 armii, które 22 września 1920 roku przeszły do kontrataku. Przeciwko siłom polskim liczącym około 19.000 żołnierzy i 124 działa skoncentrowano 20.000 strzelców i 100 dział. Wzdłuż całego frontu natarcia rozgorzały ciężkie walki. Szereg miejscowości przechodziło kilkakrotnie z rąk do rąk. Pomimo zaangażowania poważnych sił i dużych strat wojska sowieckie nie zdołały przełamać polskiej obrony, ale ofensywa 2 armii została zahamowana. Polskie plany zostały pokrzyżowane, jednak w centrum frontu związano odwody Tuchaczewskiego i 22 września front chwilowo zastygł w miejscu.

Tymczasem w południe 22 września 1920 roku do walki weszła północna grupa uderzeniowa. Zgodnie z otrzymanymi rozkazami wojska grupy uderzeniowej rozproszyły słabą obronę litewską na granicy państwowej i szybkim marszem posunęły się w kierunku Druskiennik. Próba zajęcia z marszu mostu na Niemnie nie powiodła się i doszło do kilkugodzinnej wymiany ognia zakończonej udaną szarżą szwadronu 211 pułku ułanów. Atak kawalerii został uwieńczony zdobyciem w stanie nieuszkodzonym mostu na Niemnie w Druskiennikach. Maszerujące za kawalerią dywizje piechoty w szeregu starć skutecznie wyeliminowały z walki wojska litewskie, które w czasie całej bitwy nie zagrażały już tyłom grupy uderzeniowej. Po jednodniowym marszu przez terytorium litewskie Polacy stanęli ponownie na swojej ziemi. Dalsze ruchy grupy uderzeniowej zostały uzależnione od wyniku walk w centrum frontu.

Plan polski przewidywał opanowanie przepraw przez Niemen w centrum natarcia już 23 września, ale na skutek ustawicznych kontrataków wojsk sowieckiej 3 armii plan ten nie został zrealizowany. Zarówno 21 dywizja górska jak też 3 dywizja piechoty Legionów odpierały falowe ataki piechoty sowieckiej i nie mogły posunąć się do przodu. Niemniej pod wieczór tego dnia 205 pułk piechoty z 22 dywizji ochotniczej, walcząc pod dowództwem mjr. Bernarda Monda, osiągnął brzeg Niemna pod wsią Hoża na północ od Grodna. Sprawnie przeprowadzona akcja piechoty nie została niestety należycie wykorzystana, gdyż pomimo zdobycia częściowo tylko uszkodzonego mostu na rzece, wiadomość o sukcesie dotarła do sztabu 22 dywizji ochotniczej dopiero po 24 godzinach. W tym samym czasie do boju weszła polska 4 armia na południowym odcinku frontu. Wydzielona ze składu 4 armii grupa uderzeniowa gen. Władysława Junga w składzie 15 dywizji piechoty, 4 brygady piechoty Legionów i 18 pułk ułanów przerwała front sowiecki i pod wieczór wkroczyła do Wołkowyska. Polskie natarcie na południu było całkowitym zaskoczeniem dla Tuchaczewskiego, który uważał, że Polacy zaangażowali się na kierunku grodzieńskim i nie mają już sił do przeprowadzenia natarcia na innym odcinku frontu. Na polskie natarcie sowiecki sztab zareagował przesunięciem pod Wołkowysk 56 brygady strzelców wycofanej z frontu pod Grodnem i odwodowej 27 dywizji strzelców. 24 września wojska sowieckie odzyskały Wołkowysk, ale zabranie 56 brygady piechoty spowodowało osłabienie frontu pod Grodnem. Grupa gen. Junga wypełniła swoje zadanie ściągając na siebie uwagę sztabu i odwody frontu. Tego dnia polskie dywizje walczące pod Grodnem w centrum frontu natarcia po raz pierwszy zauważyły oznaki wyczerpania u przeciwnika.

Tuchaczewski obserwując polskie natarcie uważał, że jest to uderzenie na Grodno i postanowił bronić miasta ściągając w tym celu na front odwodowe dywizje. Natarcie polskie na Wołkowysk wywołało zaskoczenie i zmusiło Tuchaczewskiego do wykorzystania kolejnej dywizji rezerwowej. Tymczasem rankiem 24 września do sztabu sowieckiego dotarła wiadomość, że wojska polskie pobiły Litwinów i zajęły most w Druskiennikach zagrażając tyłom 3 armii. Spodziewano się, że oddziały polskie pomaszerują na Grodno. Zamieszanie spotęgował fakt, że na Grodno szedł 205 pułk ochotniczy mjr. Monda, który przez chwilę uważano za część grupy uderzeniowej. W celu zneutralizowania zagrożenia wysłano w stronę Druskiennik 2 i 21 dywizję strzelców z zadaniem załatania luki w ugrupowaniu. Sztab sowiecki nie wziął pod uwagę możliwości manewru wojsk polskich na głębokie tyły sowieckiej 3 armii.

Dzień 25 września stał się dniem przełamania kryzysu bitwy. 22 dywizja ochotnicza wsparta ciężką artylerią rozpoczęła tego dnia atak na zachodnie forty Grodna. Od północy na miasto maszerował 205 pułk ochotniczy. 21 dywizja górska sforsowała Niemen i zaczęła obchodzić Grodno od południa. Objawem upadku morale w oddziałach nieprzyjaciela było przechodzenie grup, a nawet zwartych formacji sowieckich na polską stronę. Zwykle byli to siłą wcieleni Białorusini i Ukraińcy, którzy albo mordowali swoich komisarzy, albo wydawali ich Polakom w momencie przekroczenia linii frontu. Naczelny Wódz Józef Piłsudski oceniając położenie jako korzystne, a kryzys bitwy jako zażegnany wydał grupie uderzeniowej rozkaz marszu na Lidę i odcięcia dróg odwrotu sowieckiej 3 armii.

Tego samego dnia dowódca sowieckiej 3 armii komandarm Władimir Łazarewicz otrzymał wiadomość, że jednostki polskie operują na jego tyłach na znacznie większej głębokości niż się tego dotychczas spodziewano. Po konsultacji z Tuchaczewskim Łazarewicz wydał podległym sobie dywizjom rozkaz rozpoczęcia odwrotu na Lidę. W tym samym czasie Tuchaczewski wydał rozkazy do wszystkich armii Frontu Zachodniego o rozpoczęciu odwrotu. Jednocześnie, dążąc do zwiększenia stanów liczebnych kompanii liniowych, Tuchaczewski polecił wcielenie części oddziałów tyłowych do jednostek bojowych podnosząc stany bojowe w dywizjach o około 600 żołnierzy. Plan odwrotu obejmował marsz odwrotowy 6 i 56 dywizji strzelców na wschód, osłaniany pod Grodnem przez 5 dywizję strzelców, natomiast od strony Druskiennink odwrót 3 armii był osłaniany przez 2 i 21 dywizje strzelców. Tymczasem jeszcze w nocy z 25 na 26 września 22 dywizja ochotnicza wkroczyła do ewakuowanego przez sowietów Grodna i kontynuowała marsz na wschód. Nacierająca na południe od Grodna 3 dywizja piechoty Legionów sforsowała Niemen. Cała linia frontu zaczęła przesuwać się na wschód.

W tej sytuacji wieczorem 25 września 1920 roku Naczelny Wódz Józef Piłsudski wydał rozkaz do 2 i 4 armii nakazujący podjęcie ruchów, które miały doprowadzić do otoczenia wojsk Frontu Zachodniego. Najważniejsze zadanie przypadło oddziałom grupy uderzeniowej, które miały zamknąć pierścień okrążenia pod Lidą i zatrzymać wycofującą się sowiecką 3 armię. W ten sposób chciano zmusić wojska sowieckiej 3 armii do zmiany kierunku odwrotu na Baranowicze, gdzie miały wejść do akcji oddziały polskiej 4 armii. W tym samym czasie wojska 4 armii atakując od południa miały zająć Baranowicze przecinając drogi odwrotu sowieckich 15 i 16 armii.

Wykonanie rozkazu nie było łatwe i mogło skończyć się klęską grupy uderzeniowej. Rozciągnięta w terenie grupa, składająca się z 2 dywizji piechoty i 2 brygad kawalerii liczących w stanach bojowych nieco ponad 10.000 żołnierzy piechoty i 2.500 kawalerii, miała zatrzymać na sobie odwrót sowieckiej 3 armii liczącej ponad 21.000 żołnierzy piechoty i 1.600 kawalerii. Sytuację komplikował dodatkowo brak środków łączności w jednostkach grupy uderzeniowej, co spowodowało, że rozkazy były odbierane przez poszczególne oddziały w różnym czasie.

Jednak szczęście żołnierskie towarzyszyło grupie uderzeniowej w pierwszej fazie marszu na Lidę. Wieczorem 26 września wzięty przez 1 dywizję piechoty Legionów do niewoli szef łączności sowieckiej 21 dywizji strzelców podał wiadomość o odwrocie 3 armii i poinformował o trasie przemarszu swojej dywizji. Dzięki tym informacjom 1 dywizja piechoty Legionów we współdziałaniu z II brygadą kawalerii zaatakowały 21 dywizję strzelców pod Raduniem i po kilkugodzinnym boju zadały poważne straty oraz zmusiły do zmiany kierunku marszu. 27 września po południu miński pułk piechoty ze składu 1 dywizji litewsko-białoruskiej zaskoczył i rozproszył oddziały i sztab 3 armii na przeprawie przez rzekę Lebiodę. Jednak już po kilku godzinach do bitwy weszła zawrócona ze wschodniego brzegu rzeki 6 dywizja strzelców i odrzuciła polskie natarcie do lasu zwanego Krwawym Borem. Pułki dywizji litewsko-białoruskiej walczyły pojedynczo w miarę docierania na plac boju, co spowodowało otoczenie 2 batalionów wileńskiego pułku piechoty przez nadchodzącą z zachodu sowiecką 5 dywizję strzelców. Rozgorzał krwawy nocny bój na bagnety zakończony odejściem oddziałów sowieckich w kierunku Lidy. Przesuwająca się fala nieprzyjaciela zalała zupełnie żołnierzy polskich. W ciemnościach walka rozbiła się na szereg starć małych grup żołnierzy skupionych wokół swoich oficerów. Walczono w lesie, bagnetami i kolbami, bez rozkazów często nie wiedząc, kto jest przeciwnikiem. W trzygodzinnej walce wzięły udział 2 pułki polskie, które nie mogły zatrzymać na sobie dwóch dywizji sowieckich. W rezultacie nierównego boju zostały odrzucone i poniosły duże straty. Sowieci stracili w bitwie część artylerii i około 1.000 jeńców oraz, co najważniejsze kontrolę operacyjną nad armią. Sztab komandarma Łazarewicza został zmuszony do ucieczki w pierwszej fazie bitwy nad Lebiodą i stracił kontakt z częścią podległych mu dywizji. Dalszy odwrót dywizje sowieckiej 3 armii kontynuowały na własną rękę.

W czasie, kiedy kończyła się bitwa nad Lebiodą 1 dywizja piechoty Legionów podeszła do Lidy i uderzyła na miasto od północy około godziny 10 rano. 6 pułk piechoty Legionów opanował Lidę po krótkiej walce ponownie zmuszając komandarma Łazarewicza i jego sztab do ucieczki. Tym razem Łazarewicz stracił całkowicie kontrolę nad podlegającymi mu dywizjami 3 armii. Zanim jednak Polacy zdołali skonsolidować i obsadzić nowe pozycje od zachodu natarła na miasto idąca w awangardzie odwrotu 3 armii 5 dywizja strzelców. Sowieci przełamali prowizoryczną obronę miasta i wdarli się do centrum. Wczesnym popołudniem kontratak 2 batalionów piechoty legionowej, po ciężkich walkach ulicznych, wyrzucił sowietów z Lidy. 5 dywizja strzelców po uwieńczonym niepowodzeniem szturmie skręciła na południe i zaczęła obchodzić miasto lasami. Brak zorganizowanego dowództwa 3 armii spowodował, że dywizje sowieckie atakowały Lidę pojedynczo bez wsparcia innych jednostek. Zamieszanie i rozczłonkowanie sił sprawiło, że bitwa pod Lidą składała się z szeregu oddzielnych starć ze znajdującymi się w odwrocie poszczególnymi dywizjami sowieckimi.

Około 4 po południu do Lidy dotarła część 56 dywizji strzelców, jedna brygada tej dywizji pomaszerowała za 5 dywizją strzelców, obeszła miasto i uniknęła walki. Atak sowiecki na miasto był słaby i został z łatwością odparty przez lepiej już zorganizowaną obronę polską. 56 dywizja wraz z elementami 6 dywizji strzelców poszła na południe drogą obraną wcześniej przez 5 dywizję. Ale nawet odejście na południe i unikanie walki pod Lidą nie gwarantowało bezpieczeństwa jednostek sowieckich, gdyż na wschód od miasta działała IV brygada jazdy. Pod wsią Dubrowna ułani natknęli się na pododdziały 6 dywizji strzelców odchodzące na wschód lasami. Wykonana natychmiast szarża konna poparta atakiem na bagnety spieszonych szwadronów ułanów spowodowała rozbicie przeciwnika i wzięcie 600 jeńców.

Tymczasem około 10 wieczorem do Lidy dotarła sowiecka 21 dywizja strzelców, która podjęła próbę zdobycia miasta. Kolejny, trzeci już tego dnia szturm na miasto, doprowadził do przełamania czołowych pozycji polskich i zajęcia koszar. Przeprowadzony wkrótce później kontratak polski odrzucił sowietów poza miasto. Oddziały sowieckie poniosły duże straty, wyczerpały amunicję i straciły ducha bojowego. Nazajutrz rano 29 września sowieci zaczęli poddawać się masowo wychodzącym z miasta polskim patrolom. Wkrótce później do miasta dotarły straże przednie 1 dywizji litewsko-białoruskiej. W bitwie pod Lidą sowiecka 3 armia straciła 10.000 jeńców, 40 dział i większość swoich taborów, ale nie została całkowicie zniszczona.

Po zakończeniu bitwy pod Lidą Naczelny Wódz Józef Piłsudski przybył do Grodna w celu zaznajomienia się na miejscu z sytuacją swoich oddziałów. Ponieważ rezydujący w Grodnie dowódca polskiej 2 armii gen. Edward Rydz-Śmigły sam nie znał położenia dywizji swojej armii, Piłsudski zadecydował o samotnym wyjeździe samochodem do Lidy. W istniejących warunkach podróż Naczelnego Wodza bez eskorty do strefy walk była posunięciem nierozsądnym, ale Piłsudskiemu nie można było tego pomysłu wyperswadować. Niemniej wyjazd do Lidy przebiegł bez przygód. Piłsudski zebrał potrzebne wiadomości i naocznie przekonał się, że oddziały grupy uderzeniowej są wyczerpane walkami oraz wyczerpały już swoje zapasy żywności i amunicji.

Pomimo widocznych wśród żołnierzy oznak zmęczenia walką Piłsudski wydał oddziałom grupy uderzeniowej rozkaz rozpoczęcia pościgu za cofającym się nieprzyjacielem. Po zmianie sytuacji, zamiarem Naczelnego Wodza było teraz otoczenie wycofujących się sowieckich armii w okolicy Nowogródka i zniszczenie jak największej liczby jego związków taktycznych. W tym celu od południa w kierunku Nowogródka nacierała polska 4 armia, w centrum posuwały się 21, 22 i 1 dywizje 2 armii, a od północy pościg podjęły oddziały grupy uderzeniowej. Powodzenie operacji okrążającej zależało od szybkości prowadzonych działań. Niestety jednostki polskie były znużone wielodniową bitwą i pozbawione regularnego dowozu zaopatrzenia, zatem pościg nie był prowadzony z należytym pośpiechem. Działania wojenne prowadzono aż do wejścia w życie ustaleń zawieszenia broni wynegocjowanych między stronami w Rydze. Operacja okrążająca nie powiodła się, większość wojsk sowieckich wymknęła się i szybko wycofała się na wschód. 14 października weszło w życie zawieszenie broni i na wschodnich terenach Polski umilkły strzały.

Bitwa nad Niemnem zakończyła się klęską wojsk Frontu Zachodniego. Polacy w przybliżeniu wzięli 40.000 jeńców, zdobyli 140 dział i mnóstwo zapasów oraz sprzętu wojennego. Sowiecka 3 armia została rozbita, co zmusiło cały front do szybkiego odwrotu na wschód, ale zamierzone otoczenie pozostałych armii Frontu Zachodniego 15, 16 i 4 nie została uwieńczona sukcesem z powodu zbyt powolnie prowadzonych działań pościgowych.

Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę z faktu, że Polska była zmęczona wojną i potrzebowała pokoju, nie mógł, zatem przedłużać wojny. Przeciwnik został pobity i na 19 lat wyparty za granicę. Bitwa niemieńska ostatecznie wytyczyła wschodnią granicę państwa i zabezpieczyła Polskę przed niespodziewanym atakiem sowieckim.

Bibliografia

Lech Wyszczelski “Niemen 1920”
Bohdan Skaradziński “Polskie lata 1919 – 1920”
Zbiorowe “Bitwa Niemeńska”
Zbiorowe “Bitwa Niemeńska 1920. Dokumenty Operacyjne”
Andrzej Suchcitz “Generałowie Wojny Polsko – Bolszewickiej”
Tadeusz Kutrzeba “Bitwa nad Niemnem wrzesień – październik 1920”
Norman Davies “White Eagle, Red Star. The Polish – Soviet War 1919 – 1920”